LISTY OD SŁUCHACZY

Zawsze też trzeba pamiętać że sakrament małżeństwa jest zjednoczeniem się z Panem Bogiem, bo w tej przysiędze najpierw jemu składamy obietnicę wierności, uczciwości, miłości w tej osobie, która obok rmnie stoi (ks. Mariusz Mazur).

W przysiędze małżeńskiej coraz powszechniej słowa „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci” zastąpić można słowami „i nie opuszczę cię aż do rozwodu”. Rekordziści rozwodzą się nie raz, nie dwa, a 5 do 8 razy. W Polsce 36 procent nie dotrzymuje przysięgi małżeńskiej. Najwięcej w Belgii - 70 procent małżeństw się rozwodzi, w St. Zjedn. 50, w Czechach, Hiszpanii, na Węgrzech, w Portugalii  - 60. A w Chile, Wietnamie - jedynie 3-4 procent.
Uważa się, że przyczynami zerwania przysięgi małżeńskiej są: zdrady, niezgodność charakterów, alkohol, nadopiekuńczość rodziców młodej pary, bezdzietność.
W Polsce koszt rozwodu wynosi 600 zł.  
No i na cóż była przywieziona z Paryża piękna suknia ślubna, skoro nie utrzymała małżeństwa dłużej niż rok – dwa?... (Tadeusz)

Droga Redakcjo,
prosta obserwacja każe zauważyć, że przekaz osłabia się, gdy używamy kalki językowej i przestajemy tworzyć własny przekaz podpierając się krążącymi sloganami. Nie mamy wtedy też poczucia odpowiedzialności za nie - przecież "wszyscy tak mówią". Jest więc w wymianie słów miejsce i na indywidualność i na tworzenie wspólnoty.
Mam pytanie do pani profesor: czy w matematyce ważne jest słowo, czy  cyfry i wzory mówią więcej?
Czy byli Państwo świadkami daru mówienia językami?
Dziękuję za wspólny wieczór, pozdrawiam Państwa z Kaszub
Magda

Coraz trudniej mówić o grzechu, o tym, że jest coś nie tak. Ostatnio usłyszałem, że mówię zbyt apodyktycznie. za dużo wymagam, za mało ciepła. Ksiądz Glas to również zauważył, że współcześni ludzie Kościoła właściwie tylko chcieliby słyszeć o Bogu Miłosiernym, a nie o tym, że jestem grzesznikiem. Nie lubimy trudnej prawdy o sobie. Nie lubimy trudnych prawdziwych słów o sobie.

 

Nakłoniła mnie córka Magdalena, siostra red. ks. Macieja, do napisania tego krótkiego listu o słowie. Wie, że zachwycałem się kiedyś książką „Alchemia słowa” mojego ulubionego pisarza Jana Parandowskiego.

Autor poświęcił ją wyrazowi „słowo” w twórczości sławnych pisarzy. Słowo było dla nich potęgą. Słowo przerzucane piórem na papier, miało władzę nad myślą i wyobraźnią czytelnika. Często dobór jednego słowa zabierał pisarzowi kilka godzin w zaciekłym szamotaniu się z nim. Przecież nie wszyscy byli Kraszewskimi, czy Szekspirami, którzy z łatwością  przelewali słowa na papier. 
Parandowski uważał, że najwyższe wzloty słowa są w księgach proroczych Jeremiasza i Izajasza S. T.  oraz listach św. Pawła na stronach N. T.

Słuchacz Studni i   miłośnik autora „Alchemii słowa”. 

 

Początek strony